Warren Buffett nazywa stopy procentowe „grawitacją" cen aktywów. Powód jest prosty: akcja jest warta wartość bieżącą przyszłych przepływów, a te dyskontujesz stopą procentową. Podnieś stopę, a wartość bieżąca odległych zysków maleje — więc, przy reszcie bez zmian, wyższe stopy spychają ceny akcji w dół.

Czemu spółki wzrostowe czują to najmocniej

Firma, której zyski są głównie w odległej przyszłości (nazwa szybkiego wzrostu), ma długi „duration" — jak długa obligacja, jej cena jest bardzo czuła na stopy. Stabilny biznes z gotówką-teraz jest mniej czuły. Dlatego rosnące stopy w 2022 r. uderzyły w spekulacyjny tech dużo mocniej niż w nudne spółki value.

Haczyk: znak nie jest stały

Oto, co większość opinii myli. Korelacja akcje-stopy (i akcje-obligacje) jest zależna od reżimu. Przez większość lat 2000-2010 stopy i akcje chodziły przeciwnie, a obligacje amortyzowały krachy akcji. W 2022 r. to się odwróciło: stopy rosły, a akcje ORAZ obligacje spadały razem, bo motorem była inflacja, nie wzrost. Wcześnie w ożywieniu rosnące stopy mogą wręcz towarzyszyć rosnącym akcjom (wzrost wraca). Kto mówi „stopy w górę = akcje w dół, zawsze", pomija reżim.

Czemu to tu ważne

Stopa procentowa to kotwica, względem której mierzy się każdą premię za ryzyko — to dosłownie zwrot naszej strategii Safe Yield, a wersja „realna" napędza Safe Real Yield. Zrozumieć czułość na stopy (duration) to zrozumieć połowę tego, czemu portfele się ruszają.

Materiał edukacyjny — nie jest to porada inwestycyjna.