Wheel („koło") to znana detaliczna rutyna opcyjna w dwóch fazach. Najpierw sprzedajesz zabezpieczone gotówką puty na akcję, którą chętnie byś miał: inkasujesz premię, a jeśli cena spadnie do twojego strike'a, zostajesz przypisany — kupujesz akcje. Potem przechodzisz do fazy drugiej i sprzedajesz covered calle na te akcje: kolejna premia, aż akcja urośnie do strike'a calla i zostanie wykupiona. I koło kręci się od nowa.
To jeden zakład, nie dwa
Obie fazy robią to samo: sprzedają zmienność za premię. Przez parytet kupna-sprzedaży zabezpieczony put i covered call mają niemal identyczną wypłatę, więc wheel to nie dwie niezależne przewagi, lecz jedna, ciągła pozycja krótkiej zmienności. Premia jest realna, ale to zapłata za ryzyko krachu: w ostrej przecenie puty zostają przypisane blisko szczytu i jedziesz w dół (złagodzony premią), a w silnej hossie calle ścinają upside.
Dlaczego nie udajemy backtestu wheela
Prawdziwy wheel jest zależny od ścieżki — to, co trzymasz, zależy od tego, czy zostałeś przypisany, a to od dokładnych strike'ów i terminów. Rzetelny backtest wymaga realnych historycznych łańcuchów opcji i realistycznych wypełnień, inaczej liczby to fikcja — takich nie publikujemy (zob. metodologia). Dlatego notowaną, zawsze-włączoną wersją wheela jest po prostu trzymanie obu koszyków naraz: funduszy put-write i covered-call, razem, w realnych ETF-ach total-return. To strategia Wheel Income — 50/50 koszyków PutWrite i Options Income, z track recordem będącym faktycznym audytowanym backtestem tych funduszy.
Haczyk
To spokojniejsza jazda z mniejszym upsidem niż goły indeks — mocno odstaje w silnej hossie, a nagłówkowy „yield" funduszu to nie jego całkowity zwrot. Nie twierdzimy o żadnej przewadze nad trzymaniem instrumentu bazowego; to sleeve dochodowy/spokojny, wyceniony własnym backtestem.
Materiał edukacyjny — nie jest to porada inwestycyjna.