Vertical call spread (spread byka na callach) to dwa calle naraz: kupujesz calla z niższym strikiem i sprzedajesz calla z wyższym, ten sam termin. Sprzedany call opłaca część kupionego, więc jest taniej niż kupno samego calla — ale zysk jest ścięty na wyższym strike'u. I maksymalny zysk, i maksymalna strata są zdefiniowane w chwili otwarcia: nie stracisz więcej niż zapłacona (obniżona) premia i nie zarobisz więcej niż różnica strike'ów minus ta premia.

Po co się tego używa

To lekko bycza, oszczędna pozycja. Sądzisz, że akcja urośnie, ale nie pod niebo — więc sprzedajesz daleki upside, którego i tak nie oczekujesz, żeby obniżyć koszt i próg opłacalności. Wymiana jest symetryczna: zdefiniowane ryzyko za zdefiniowany sufit.

Problem z backtestem

Nie publikujemy track recordu dla samodzielnego spreada. Każdy backtest wyboru strike'ów i terminów wymaga realnych historycznych łańcuchów opcji i realistycznych wypełnień — bez nich P&L to fikcja, a tego nie robimy (zob. metodologia). Notowanym kuzynem jest ETF „defined-outcome" / buforowy: cały fundusz zbudowany ze spreadów opcyjnych — put spread buforuje spadek, sprzedany call ścina wzrost — w zdefiniowanym okresie, z realną historią total-return NAV. To nasza strategia Defined-Outcome Buffer, której track record to faktyczny audytowany backtest funduszy, nie symulowany spread.

Haczyk

Zdefiniowana wypłata tnie w obie strony: oddajesz najlepsze miesiące wzrostów za bufor, więc spodziewaj się wyraźnie mniejszego upside'u niż goły indeks, a bufor i sufit resetują się w rocznym okresie każdego funduszu. Nie twierdzimy o żadnej przewadze nad trzymaniem indeksu.

Materiał edukacyjny — nie jest to porada inwestycyjna.